O autorze
Ma wiatr w głowie . Od dekady na emigracji w kraju w kratkę. Matka dziewczynki, pani sobie. Realizuje swoje pasje i spełnia marzenia. Szyje, pisze, czyta, dzierga, gotuje. lubi ludzi.
Z wykształcenia pedagog społeczny.

Szkolnictwo podstawowe w Szkocji- szkoła wolności i kreatywności, część 1

Nie lubiłam chodzic do szkoły. Nie lubiłam sztywnego siedzenia w ławce, nie lubiłam strachu przed nauczycielem, nie lubiłam bycia zmuszaną do czegoś, na co nie miałam ochoty. Zawsze obiecywałam sobie, że jeśli będę sama miała kiedyś dziecko, nie zgotuję mu stresu bycia nieszczęśliwym w szkole.

Mam dziecko, od pięciu lat. Moją obietnicę- mam nadzieję- udaje mi się jak na razie spełniać.



Od prawie dziesięciu lat mieszkam w Szkocji. Moje dziecko urodziło się tutaj i zdaje się, że traktuje Szkocję jako swój dom, zaraz przed Polską i Hiszpanią ( G. jest w połowie Hiszpanką). Chodzi do szkoły, do pierwszej klasy.
I o tym chcę dziś opowiedzieć- o tym jak wygląda szkoła podstawowa ( i przedszkole) tutaj, gdzie mieszkamy. W kraju o zimnym klimacie, ale z ciepłymi, przyjaznymi mieszkańcami.

PRZEDSZKOLE

Przedszkola mamy w Szkocji prywatne i państwowe. PRZEDSZKOLA PRYWATNE przyjmują dzieci od 3 miesiąca do 5 roku życia. Nie ma tu rozgraniczenia na żłobki i przedszkola, jak to jest w Polsce. Interesujące jest to, że dzieci w przedszkolach prywatnych podzielone są na 3 grupy wiekowe- tylko 3. Mamy więc odpowiednio- grupę niemowlaków (najmłodsze bobasy do 2 roku życia), tzw.todlers (2-3-3.5 latki), oraz grupę przed-szkolną (3-5 latki).
To połączenie dzieci starszych i młodszych jest idealne dla ich rozwoju - starsze napędzają rozwój młodszych, a z kolei młodsze, uczą empatii starszaki. Nie ma to wpływu na prowadzone zajęcia- które w przeciwieństwie do polskich przedszkoli- odbywają się w małych grupkach. Bo i ilość pań nauczycielek różni się liczbą- na piętnastoosobową grupę dzieci, w przedszkolu córki, przypadały 2-3 wychowawczynie.
W dzieciach rozwija się kreatywność od najmłodszego wieku. Widać to między innymi oglądając prace plastyczne- nie ma jednego prawidłowego wzorca na kolorowanie liści jesiennego drzewa. Kto powiedział, ze liście nie mogą być niebieskie, a praca nie zostanie powieszona na przedszkolnej wystawie? Dzieci poznają świat wszystkimi zmysłami. Starsze niemowlęta malują farbami przy pomocy stóp i rąk, rozebrane do pampersika.
Uczone są samodzielności- najmłodsze już grupy uczestniczą w zajęciach kulinarnych, pieką ciasta, pizzę, uczą się kroć warzywa. Dzieciom nie pomaga się w ubieraniu (o ile to możliwe). Możemy liczyć także na wsparcie placówki w treningu nocniczkowym.
Duży nacisk stawia się na kontakt dzieci z naturą, przyrodą. Dzieci wychodzą na spacer- do ogródka- codziennie, bez względu na pogodę. W czasie deszczu zakładają (przyniesione z domu na stałe do przedszkola) kalosze i przeciwdeszczowe kurtki i hola na dwór! Rodzice nie skarżą się, że dziecko wraca do domu w zabłoconych spodniach i w mokrych skarpetkach. Nie wspominając o pomalowanych farbami bluzkach i włosach. W przedszkolach sadzone są roślinki, hodowane małe zwierzęta. W przedszkolu córki wypożyczono z pobliskiej farmy inkubatory, umożliwiając dzieciom obserwowanie wykluwających się kurczaków.

Krążą po Polsce legendy, jakoby w Wielkiej Brytanii podawany był na każdą chorobę paracetamol. Tak, to prawda. Lekarstw dzieciom nie podaje się. Nie leczy się kaszlu ani kataru, które nie są przeszkodą do posłania dziecka do przedszkola. Antybiotyk dostaniemy jedynie w sytuacji zapalenia płuc, bez dodatkowych syropów i innych medykamentów. Nikogo nie dziwi tu widok zasmarkanego malca, bez czapki na wietrze. Dzieci są zahartowane, wiele dziewczynek przy 10stopniowej temperaturze (a nawet niższej), nosi skarpetki do sukienki. Dziecko z przeziębieniem posyłane jest do przedszkola, bo przeziębienie nie jest postrzegane jako choroba. Nikogo to nie oburza. Wiele dzieci nie jest szczepionych i nikt nie ma obowiązku powiadamiać o tym placówki.

Rodzice są częścią społeczności przedszkolnej. Do nauczycielek, dyrektora, zwracamy się po imieniu. Zebrania rodziców to nie grupowe spotkania, na których omawia się problemy na forum innych rodziców. Spotkania umawiane są na konkretną godzinę z nauczycielką (szanując cenny czas rodzica i wychowawcy), podczas których porozmawiać możemy o swoich obawach, a jednocześnie zapoznać się z planami zajęć oraz dowiedzieć o postępach własnego dziecka.

Przedszkola prywatne- oprócz zalet które wymieniłam- mają jedną wielką wadę. Są drogie i nie każdego na nie stać. Miesięczny pobyt dziecka w takim przedszkolu to koszt około 800 funtów (czyli 4tys zł).
Pozostają PRZEDSZKOLA PUBLICZNE, przyjmujące dzieci od 3 roku życia. Niestety- na jedyne 4.5 godziny dziennie. Przedszkola publiczne to zazwyczaj jeden z oddziałów szkoły podstawowej ( działają również przy tzw. community centres, odpowiednik polskiego domu kultury). Zajęcia i program działania mają podobny do przedszkoli prywatnych.

Przedszkole w Szkocji jest instytucją w pewnym sensie obowiązkową. Rodzic nie musi posyłać do niego dziecka, ale jeśli tego nie zrobi, w większości przypadków, skontaktują się z nim służby społeczne, by dowiedzieć się, czy aby wypełnia swoje obowiązki rodzicielskie odpowiednio i czy dziecku nie dzieje się krzywda.

cdn.
Trwa ładowanie komentarzy...